| Czas na Pranie |
|
|
| Wpisany przez Dorota Ryst |
| środa, 13 kwietnia 2011 11:47 |
|
Tu, gdzie się gwiazdy zbiegły (K.I. Gałczyński, W leśniczówce)
Od czasu, kiedy Gałczyński pisał te słowa dookoła wyrósł wysoki las i jak można przeczytać na jednej z tablic informacyjnych „zarys wzgórza jest nieczytelny”. Ale nadal dom z czerwonej cegły zaprasza. Muzeum, jedyne w Polsce, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Z pozoru zwykłe muzeum biograficzne – zdjęcia, pamiątki, fragmenty wierszy. Jednak jest coś, co sprawia, że ludzie tu przychodzą, i to niemało ludzi – w ciągu roku 16-17 tysięcy osób. A przecież Pranie to mała leśniczówka, w głębi lasów, nad jeziorem, daleko od cywilizacji, a i droga dziurawa. Na pewno jednym z magnesów jest sam Gałczyński i jego poezja – ciągle żywa w świadomości Polaków. Któż nie zna "Rozmowy lirycznej", "Kroniki olsztyńskiej", "Zielonej Gęsi"? A więc przyjeżdżają na spotkanie z Wielkim Magiem poezji, szukają śladów, podglądają skąd brał natchnienie.
Poeta po raz pierwszy zagościł w leśniczówce w lipcu 1950 roku. Przyjeżdżał potem regularnie do końca swojego życia (zmarł w 1953 r). Był gościem ówczesnego, pierwszego powojennego leśniczego - Stanisława Popowskiego. To właśnie tu powstało bardzo wiele utworów m.in. „Kronika Olsztyńska”, „Wit Stwosz”, „ Niobe”, „Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu” , „Rozmowa liryczna”, „Pieśni”, „Ezop świeżo malowany”, „Spotkanie z matką”, „Księżyc” i wiele pięknych liryków. Możemy szukać śladów K.I. Gałczyńskiego na dydaktycznej ścieżce przyrodniczej, która rozpoczyna się na parkingu w Praniu, wiedzie wzdłuż Jeziora Nidzkiego i zatacza koło. Jej długość wynosi 1400 metrów.
Ale nawet poza sezonem letnim Pranie nie zasypia – wtedy ściągają tu poeci. Na strychu muzeum odbywają się spotkania z cyklu „Goście Wojciecha Kassa” – rozmowy o literaturze w niezwykłej, kameralnej atmosferze. Przygotowane są też specjalne, zimowe oferty dla grup – jednodniowe i weekendowe, połączone z lekcjami muzealnymi, wykładami, ogniskiem... I jeszcze jedno, bardzo subiektywne wrażenie. Widać, że zarówno muzeum, jak i cały teren, są pod dobrym, gospodarskim okiem, że „duch poezji” znalazł godnych opiekunów, którzy dbają również o sprawy proste i przyziemne. Ci gospodarze to Wojciech Kass (poeta i literaturoznawca) oraz jego żona Jagienka. A więc – jedźcie do Prania! A po drodze wstąpcie do drugiego muzeum literackiego w okolicy, Michała Kajki w Ogródku. Dorota Ryst (tekst i zdjęcia) |














