|
Czy może być bliski ktoś, kogo widziało się raz, na spotkaniu autorskim? A jednak dzięki poezji to możliwe. Wczoraj zmarła Wisława Szymborska. Dla mnie jedna z najważniejszych współczesnych poetek. Przez lata rosłam z tymi wierszami, nasiąkałam nimi. Dziś gazety, portale pełne są słów o Wielkiej Noblistce. Nie chcę tu przypominać po raz kolejny życiorysu, rozpisywać się o tym, co powodowało, że była czytana i ceniona. Chcę, tak po prostu, na chwilę zatrzymać się, pomyśleć. Bez patosu i wielkich słów, których sama Poetka nie cierpiała. Pamiętam spotkanie z Nią w sali Domu Literatury na Krakowskim Przedmieściu, kilka lat przed Noblem. Sala nie była wypełniona zbyt szczelnie, było ciepłe popołudnie. Szymborska czytała swoje wiersze niezbyt głośno, ale bardzo sugestywnie. Uśmiechnięta, ale z wyraźnym dystansem. Sprawiła na mnie wrażenie człowieka, do którego chciałabym podejść, ale poczułam, że to moje podejście, pytania wprawiłoby ją w zakłopotanie, byłoby rodzajem natręctwa. Nie podeszłam... Potem już nie miałam okazji spotkać Jej. Pamiętam jak liczyłam na promocję unikatowej książki Ryszarda Matuszewskiego Wisławy Szymborskiej dary przyjaźni i dowcipu. Teksty i wyklejanki poetki z kolekcji Ryszarda Matuszewskiego, w listopadzie 2008 roku. Nie udało się, spotkanie odwołano, ze względu na stan zdrowia profesora Matuszewskiego (zmarł w kwietniu 2010 roku).
Nie chciałabym pisać zbyt dużo i zbyt szumnie, bo tak chyba chciałaby Poetka, autorka m.in. wiersza O śmierci bez przesady, czy własnego, zabawnego epitafium. Ale nie oprę się zacytowaniu znalezionej gdzieś wypowiedzi Woody Allena – jej wydźwięk jest mi szczególnie bliski: "Jestem jej wielkim wielbicielem. Przeczytałem wszystko, co napisała i czytam w kółko. Ja jestem uważany za dowcipnego i zabawnego człowieka, ale to jej dowcip góruje nad moim. Jest niezmiernie dowcipną poetką, mądrą. Ma wielki wkład w moje zadowolenie z życia"
Kochając i akceptując życie, powinniśmy bez problemu akceptować jego tak oczywisty i pewny element, jakim jest śmierć. A przecież za każdym razem, gdy dowiadujemy się, że ktoś odszedł mamy z tym problem, buntujemy się, żałujemy. We wspominanym już wierszu Szymborska napisała:
Nie ma takiego życia,
które by choć przez chwilę
nie było nieśmiertelne.
Jestem pewna, że Jej życie, przez poezję, którą zostawiła, będzie nieśmiertelne znacznie dłużej niż przez chwilę.
Dorota Ryst |