INTERNETOWA GAZETA KULTURALNA ISSN 2083-5051

Reklama
Wejście
Salon Literacki
Wisława Szymborska - "O śmierci bez przesady" Drukuj Email
Wpisany przez Dorota Ryst   
czwartek, 02 lutego 2012 11:41

Czy może być bliski ktoś, kogo widziało się raz, na spotkaniu autorskim? A jednak dzięki poezji to możliwe. Wczoraj zmarła Wisława Szymborska. Dla mnie jedna z najważniejszych współczesnych poetek. Przez lata rosłam z tymi wierszami, nasiąkałam nimi. Dziś gazety, portale pełne są słów o Wielkiej Noblistce. Nie chcę tu przypominać po raz kolejny życiorysu, rozpisywać się o tym, co powodowało, że była czytana i ceniona. Chcę, tak po prostu, na chwilę zatrzymać się, pomyśleć. Bez patosu i wielkich słów, których sama Poetka nie cierpiała. Pamiętam spotkanie z Nią w sali Domu Literatury na Krakowskim Przedmieściu, kilka lat przed Noblem. Sala nie była wypełniona zbyt szczelnie, było ciepłe popołudnie. Szymborska czytała swoje wiersze niezbyt głośno, ale bardzo sugestywnie. Uśmiechnięta, ale z wyraźnym dystansem. Sprawiła na mnie wrażenie człowieka, do którego chciałabym podejść, ale poczułam, że to moje podejście, pytania wprawiłoby ją w zakłopotanie, byłoby rodzajem natręctwa. Nie podeszłam... Potem już nie miałam okazji spotkać Jej. Pamiętam jak liczyłam na promocję unikatowej książki Ryszarda Matuszewskiego Wisławy Szymborskiej dary przyjaźni i dowcipu. Teksty i wyklejanki poetki z kolekcji Ryszarda Matuszewskiego, w listopadzie 2008 roku. Nie udało się, spotkanie odwołano, ze względu na stan zdrowia profesora Matuszewskiego (zmarł w kwietniu 2010 roku).

Nie chciałabym pisać zbyt dużo i zbyt szumnie, bo tak chyba chciałaby Poetka, autorka m.in. wiersza O śmierci bez przesady, czy własnego, zabawnego epitafium. Ale nie oprę się zacytowaniu znalezionej gdzieś wypowiedzi Woody Allena – jej wydźwięk jest mi szczególnie bliski: "Jestem jej wielkim wielbicielem. Przeczytałem wszystko, co napisała i czytam w kółko. Ja jestem uważany za dowcipnego i zabawnego człowieka, ale to jej dowcip góruje nad moim. Jest niezmiernie dowcipną poetką, mądrą. Ma wielki wkład w moje zadowolenie z życia"

Kochając i akceptując życie, powinniśmy bez problemu akceptować jego tak oczywisty i pewny element, jakim jest śmierć. A przecież za każdym razem, gdy dowiadujemy się, że ktoś odszedł mamy z tym problem, buntujemy się, żałujemy. We wspominanym już wierszu Szymborska napisała:

Nie ma takiego życia,

które by choć przez chwilę

nie było nieśmiertelne.

Jestem pewna, że Jej życie, przez poezję, którą zostawiła, będzie nieśmiertelne znacznie dłużej niż przez chwilę.

 

Dorota Ryst

 
Komentarz redakcji w sprawie ACTA Drukuj Email
Wpisany przez Sławomir Płatek   
piątek, 27 stycznia 2012 16:16

Portal Salon Literacki bierze udział w proteście przeciwko wprowadzeniu regulacji ACTA w Polsce. Powodów jest kilka. Jesteśmy zdania, że celem ACTA nie jest ochrona własności intelektualnej. To tylko pretekst, przyczółek do kolejnych regulacji zmierzających ku pełnej kontroli internetu. Jednak nawet od strony zagadnień prawa własności jest to dokument nieskuteczny. Poniżej krótki komentarz na temat ACTY, przede wszystkim na płaszczyźnie kultury.

Po pierwsze jest to regulacja kompletnie przestarzała już na etapie projektu. Za kilka lat będzie wręcz archaiczna. Prawnicy i ustawodawcy nie radzą sobie z reagowaniem na nowe zjawiska. Prawo nie nadążą za życiem, więc próbuje ukarać życie za to, że wyprzedziło paragraf. Cofnąć je do epoki sprzed internetu lub zmusić internet, żeby funkcjonował tak, jakby go nie było. Przypomina to

CZYTAJ DALEJ…
 
Niezupełnie to co zawsze - wywiad z członkami zespołu Projekt Volodia Drukuj Email
Wpisany przez Sławomir Płatek   
środa, 18 stycznia 2012 11:49

Zespół Projekt Volodia, grający w nowych aranżacjach piosenki Włodzimierza Wysockiego, usłyszałem po raz pierwszy podczas koncertu w Lęborku w listopadzie 2011. Znakomicie zagrana muzyka z dobrym pomysłem. Grupa jest znana, ale powinna być jeszcze bardziej. Z dwoma muzykami, Januszem Kasprowiczem (bas, wokal) i Robertem Gawronem (banjo, gitara flamenco, lutnia) rozmawiałem bezpośrednio po koncercie - o pomyśle, idei i planach na przyszłość.

(Dziś polecamy także recenzję tomiku Tadeusza Stirmera "Śpij dobrze, dziecko")

CZYTAJ DALEJ…
 
Duchów nie ma, czyli wrażenia z Opinogóry Drukuj Email
Wpisany przez Dorota Ryst   
piątek, 13 stycznia 2012 13:35

W Mazowszu jest miejsce zwane Opinogórą. Trzy pagórki wznoszą się wśród rozległej równiny – lasy z dala czarnym ją okrążają wieńcem – gaje zielone po niej rozsypane, przyjmują w swoje zacisza różnopióre ptaki lub trwożliwe zające – krzaki gdzieniegdzie z błot i trzęsawisk wznoszą gałęzie, wiatrem na wszystkie nachylane strony. Ileż razy tam się uganiałem za szybko lecącym bekasem, ileż razy broń morderczą podnosiłem na szarą kuropatwę – ileż razy na tych błoniach hasałem i uniesiony namiętnością pędziłem za uciekającym zwierzem! Poznałem ciągłym zwiedzaniem najmniejszy krzaczek na rozległej równinie.
To początek fantastycznego utworu Pan Trzech Pagórków, napisanego przez szesnastoletniego Zygmunta Krasińskiego. Walterskotowski w charakterze, nasycony jest przeżyciami autora i jego miłością do rodzinnej Opinogóry.
Sceneria tego mazowieckiego zakątka powróci też w Nie-Boskiej komedii, choćby w rozmowie między Mężem a Orciem na cmentarzu, przy grobie zdobnym w gotyckie filary.

Zapraszamy również do lektury recenzji tomiku Darii Dziedzic "Wyspa"

CZYTAJ DALEJ…
 
Głogów - kampania błyskawiczna (nie całkiem reportaż, choć poniekąd) Drukuj Email
Wpisany przez Sławomir Płatek   
czwartek, 05 stycznia 2012 17:43



Prawdziwa Polska zaczyna się za Warszawą. Przynajmniej od mojej strony, to znaczy kiedy się jedzie z Północy. Od dawna nie odczuwałem prawdziwej przyjemności z podróżowania pociągiem. Owszem, regularnie nachodzi mnie tęsknota za przedziałem, w którym czytam książkę. Czytam już prawie wyłącznie w pociągach, poza tym nie mam czasu. Jednak tym razem książka siedzi w plecaku. Najpierw z powodu współpasażera, potem z powodu samej podróży.

(Dziś polecamy też recenzję książki "Solo" Soni Raduńskiej)

Kolej więc wiezie mnie najpierw z Gdyni gdzieś na południe. Mam tam cykl spotkań autorskich. Zamykam się w przedziale półprzytomny i zdecydowany spać całą drogę, bo wstałem bardzo wcześnie jak na mnie. Mijam tak całe Trójmiasto i zaczynam wierzyć, że przedział pozostanie pusty, choć inne powoli się zapełniają. Wszelkie moje nadzieje padają trupem w Gdańsku Głównym, kiedy dosiada się lekko wstawiony

CZYTAJ DALEJ…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 16